piątek, 20 października 2017

Lego w ramce


Przy okazji robienie dwa lata temu tej komody znalazłam pomysł na zrobienie takich obrazków z figurkami lego. Niestety zrealizowanie tego pomysłu odłożyłam na kiedyś przy okazji, jak uda mi się kupić taką głębszą ramkę z szybką.
Kilka dni temu odwiedziłam netto, tak żeby sprawdzić co tam ciekawego. Jak zobaczyłam te ramki, a właściwie obrazki z motylami, od razu wiedziałam do czego je wykorzystam. Były w dobrej cenie i wzięłam od razy trzy.
Jeszcze tego samego dnia z Niko zabraliśmy się za robienie obrazków.
Najtrudniej było się zdecydować, które figurki wybrać. Na szczęście są one tylko przypięte do płytki i w każdej chwili można je wymienić.


Tło to papiery do scrapbookingu. Płytki przyklejone są do papieru klejem magic.










Jedna z ramek, ma dłuższe płytki niż pozostałe i myślę, że z czasem wymienię płytki w dwóch pozostałych ramkach również na dłuższe, tak aby zmieściło się więcej ludzików.

Miłość do lego nadal trwa.
Pozdrawiam Was ciepło i życzę pięknego weekendu!

czwartek, 19 października 2017

Salonowe przemeblowanie

Porządki po urodzinach Dominika były motorem do zmian i przemeblowania, które zrobiłam tydzień temu w godzinę.



 Nasz salon to właściwie pokój dzienny, w którym jesienią i zimą spędzamy więcej czasu, niż wiosną czy latem.
Tylko ława i półki nad grzejnikiem w tym pomieszczeniu to nowe meble, reszta ma już swoją historię z poprzedniego naszego miejsca zamieszkania.
Marzy nam się całkiem inny wystrój: inny wypoczynek, piękna witryna i meble, a przede wszystkim duży stół i krzesła. Póki co cieszymy się tym co mamy.
Zdjęcia są zrobione na świeżo po moim ostatnim przemeblowaniu. Dlatego panuje tu porządek. Na co dzień pokój ten stanowi nasze centrum edukacyjne.
Ponieważ jesień to czas naszego gniazdowania, przeniosłam witrynkę z grami z pokoju Niko, której od dawna chciał się już pozbyć. Dzięki temu mamy łatwiejszy i szybszy dostęp, do wszystkich puzzli, gier, planszówek i ćwiczeniówek edukacyjnych, którymi są wypełnione segregatory.




















Przemeblowanie robiłam też pod kątem naszych comiesięcznych spotkań dla kobiet. Na ostatnim robiłyśmy takie ramki z anielskim cytatem i motywem skrzydeł.
















 Plusem tych zmian jest komplet wypoczynkowy, który teraz stoi blisko siebie. Zdecydowanie przytulniej się teraz zrobiło.
Już myślę gdzie postawić choinkę, czy w rogu przy oknie, tam gdzie stała do tej pory, czy w rogu przy stole?

A to dzisiejszy salonowy obrazek. Niko po godzinie w szkole wrócił z bólem brzucha do domu. Rozwiązujemy krzyżówki ortograficzne, Niko na głos przeczytał Szewczyka Dratewkę, pouczyliśmy się z angielskiego na jutrzejszy sprawdzian i mamy teraz chwilę przerwy :)




 Pozdrawiam Was serdecznie i życzę pięknego popołudnia!

czwartek, 12 października 2017

Przepis na zupę szpinakową i kilka kuchennych kadrów

W życiu bym nie przypuszczała, że z Dominika wyrośnie taki smakosz. Dziecko, które wiecznie miało niedowagę, nasz mały niejadek teraz przegląda książki kucharskie i wyszukuje wciąż nowe potrawy. Na pierwszym miejscu oczywiście są wszelkie dania mięsne (głównie z kurczakiem), makarony i pizza, a ulubiona potrawa to lazania.
Za zupami nie przepada, no chyba, ze są to zupy kremowe.
I tak przeglądając ostatnio Kuchnię Polską zaproponował, żebyśmy spróbowali jak smakuje ta zupa szpinakowa, bo wyczytał, że w składzie jest czosnek, który teraz uwielbia, a kiedyś na sam zapach robiło mu się nie dobrze i źle się to kończyło.
Szpinak do tej pory smakował mi wyłącznie w tarcie szpinakowej, którą bardzo lubię, ale poza tym nie za bardzo. No chyba, że w pierogach, dobrze przyprawiony.
Sceptycznie podeszłam do tej zupy, ale zupełnie niepotrzebnie, bo zupa smakowała wyśmienicie.
Zjedliśmy cały garnek. Niektórzy po dwie miseczki :)



Przepis pochodzi z książki Ewy Aszkiewicz "365 obiadów na polskim stole", ale znalazłam ją również w książce "Nie ma jak u mamy", tej samej autorki.

Zupa szpinakowa

2 l esencjonalnego rosołu (ja ugotowałam taki wywar na szybko, ze skrzydełek, z jarzynami )
2 łyżki masła
opakowanie mrożonego szpinaku (w oryginalnym przepisie jest świeży czubaty kubek)
2 ząbki czosnku
łyżka mąki ziemniaczanej
szklanka kwaśnej śmietany (ja dałam 18%)
przyprawy

Na patelni rozgrzewam masło, dodaję przeciśnięte przez praskę ząbki czosnku. Czosnek chwilę podsmażam, ale trzeba uważać, żeby się nie przypalił. Do tego dodaję rozdrobniony, mrożony szpinak. Podsmażam to, aż ze szpinaku wyparuje woda. Przyprawiam szpinak solą i pieprzem, ale nie za dużo, bo esencja rosołowa również jest słona.
Rosół przecedzam przez sito i dodaję do niego szpinak.
Śmietanę łączę z mąką ziemniaczaną i dodaję do zupy. Mieszam cały czas trzepaczką, aby się nie zważyła śmietana. Aby tego uniknąć do śmietany z mąką dodaję kilka łyżek gorącego wywaru.
Całość gotuję ok. 3 minut, tak aby mąkę pozbawić surowizny i zagęścić zupę,

Zupa idealnie smakuje z ptysiami, grzankami, czy paluszkami z ciasta francuskiego.
Można posypać świeżą pietruszką.
Smacznego!

















A w kalendarzu zostały już tylko dwie kartki.





Dziś mam do pracy na popołudnie, dlatego korzystam z okazji. Lubię te moje niespieszne czwartki :)
Pozdrawiam Was ciepło i życzę pięknego dnia!